No nie, aż tak zblazowany jak podmiot liryczny z piosenki Kuby Sienkiewicza nie będę. W paru miejscach byłem i wszędzie było coś ciekawego. Szkoda, że cyfrówek nie wymyślili parę lat wcześniej. Aha, ta podróż nie będzie całkiem chronologiczna.
Malta 2002. Czas start.
Po Malcie jeździ mnóstwo starych brytyjskich autobusów. Takie stareńkie ogórki Leylanda.
Barcelona 2004. Rambla, czyli główny deptak z pierońsko drogim piwem.
Casa Battlo, czyli jeden z szalonych pomysłów Antonio Gaudiego.
A to najbardziej ambitne i wciąż trwające przedsięwzięcie Gaudiego: Sagrada Famiglia.
Jedna z tych wież w dużym zbliżeniu.
Kolejny odlot Gaudiego: Parc Guell. Cały kompleks, gdzie niektóre budynki są jak domki krasnali.
Ale największą furorę robi ten jaszczur. Ostatnio uszkodzony przez jakichś kretynów.
Te niezłe jaja to kawałek muzeum Picassa w Figueres niedaleko Barcelony.
Nicea 2004. Na (kamienistej) plaży tłum się smaży.
Ten hotel jeszcze w połowie lat 90. składał się tylko z frontowej ściany. Dziś wygłąda lepiej niż Negresco.
Monaco 2004. Fascynujące jest jak bardzo wtulone w skałę jest to miasto.
Słynne kasyno, w którym grywał nawet James Bond :)
Cannes 2004. W Pałacu Festiwalowym akurat jakieś targi perfum.
Zurych 2004. Nad pięknym zielonkawym Limatem.
Zdwórz 2004. Ale ciekawa chmura.
Lisi Ogon 2002. Mazurska żaba znad jeziora Dejguny.
Jesienny krajobraz nad tym samym jeziorem.
Kraków 2005. Rynek na kilka godzin przed śmiercią Papieża.
Kazimierz Dolny 2005. Joasia z Kazikiem za plecami.
Żabianka 2006. Uważasz, ważka. Na kilkadziesiąt zdjęć udało się to jedno.
Góraszka 2006. To tylko piknik lotniczy, a nie Czas Apokalipsy.
Kocice na skrzydłach, czyli dwie Szwedki. Jedna ponoć to księgowa. Musi robić odlotowe bilanse.
Łazienki 2005. Chopin pod słońce przypomina trochę smoka.
Wilanów 2006. Lustracja brzegowa.
Kadłuby 2005. Motyla noga, niełatwo było go ustrzelić.
I kolejne polowanie na owada. Testowałem wtedy nowy teleobiektyw 300 mm.
Chorzów 2005. Koncert U2 zaczął się w koszmarnym deszczu. Ale był rewelacyjny.
Malbork 2005. Nieczęsto się zdarza widzieć zamek zza witraża.
Gdańsk 2005. Uliczkę znam w...
Joasia w charakterze gwiazdy obiektywu na plaży w Brzeźnie.
Potęga samowyzwalacza :)
Sopot 2005. Jutro zaczyna się tu sezon.
Lisi Ogon 2005. Niebo? Nie, bo to woda.
Fabryka Trzciny na Mazurach.
Majorka 2005. Król Lew.
Grota Smoka w okolicach Portocristo.
Joasia o zachodzie słońca gdzieś nad Cala Ratjada.
Port d’Alcudia jak nigdy zasnuty burzowymi chmurami.
Niezła foczka, ale ten wąsik, ach ten wąsik...
Żaden z nich nie jest Delfinem Oum, ale skakały fantastycznie.
Katedra w Palmie by night.
Paryż 2005. Joasia w kafejce.
Kiermasz z francuskimi specjałami tuż nad Sekwaną. Francuski berecik obowiązkowy.
Notre Dame w słońcu.
A Sacre Couer w okularach Joasi.
Poranna kawa u Eugeniusza na Montmartre.
Szyby na Montmartre wypucowane do połysku.
A tu gratka: można było zwiedzić wnętrza paryskiego ratusza. Chapeau-bas.
Joasia na paryskim Manhattanie, czyli La Defense.
A tu pod Wieżą w dzień...
... i w nocy.
Maszkaron na Notre Dame przygląda się leniwie Paryżanom.
Luwr od podszewki.
A tu znad stawu w Ogrodach Luksemburskich.
Mauritius 2004. Gdzieś na południu (najpewniej okolice Bel Ombre).
Żółw na farmie Vanila.
Droga z Vanila do Gris-Gris dokładnie o zachodzie słońca. Trzcina płonie.
A tu wschód słońca w hotelu Marina.
Mauritius 2006. To ja w hotelowym basenie.
To rybki w stawie w ogrodzie botanicznym.
A to znacznie większa rybka wyciągnięta przeze mnie z morza.
Nowy jork 2001. Zdjęcie-pamiątka. Niecałe dwa miesiące przed zamachami.
I widok ze szczytu WTC w stronę Central Parku.
Byczy byk niedaleko Wall Street.
Hongkong 2002. Wieżowców jest tam więcej niż psich kup na warszawskich chodnikach.
Żeby nie było, że przesadzam. To tylko fragment panoramy od strony półwyspu Kownloon.
Widok nocą ze Szczytu Victorii. Tramwaj jedzie pod takim kątem, że wszystko wydaje się przewracać.
Makau 2002. Kasyno, godzinę drogi wodolotem od Hongkongu, gdzie hazard jest zakazany.
Berlin 2003. Znacie? No to pooglądajcie.
Kolejny kawałek berlińskiej historii: posterunek graniczny Charlie.
Ale Berlin to także nowoczesność. Np. taka siedziba rządu. Pozazdrościć.
Białka Tatrzańska 2006. Juhuu! Właśnie nauczyłem się jeździć na nartach :)
Prom w Korzeniewie 2005. Pierwszy raz płynąłem promem przez Wisłę.
Wieliczka 2006. Pierwszy raz byłem też w Wieliczce. Duże wrażenie.
Żyrandol solny w Kaplicy św. Kingi.
Tatry 2006. Idziemy na Zawrat i Kozi Wierch.
Żeby było jasne, w Tatrach byłem po raz pierwszy od 20 lat :)
Ale warto było. Takie widoki można było podziwiać w drodze do Morskiego Oka przez Szpiglasową.
A takie lusterko w stawie tuż przy schronisku w Dolinie Pięciu Stawów.
Białka 2007 r. W końcu udało się nam wyrwać na przedłużony weekend...
...i trochę poszaleć na nartach (co zakończyło się wręcz pęknięciem spodni na szwie :)
Chwila wytchnienia przy piwie i oscypku z grilla. Mniam :)